Kto kupuje brzydkie samochody?

Kiedy jakiś czas temu z nudów zajrzałem do magazynu składającego się głównie z kartek przedstawiających monochromatycznych mężczyzn noszących drogie zegarki i zawierających sponsorowane przez producentów samochodów testy modeli przesycone do granic bólu przymiotnikami takimi jak „przestronny” i „oszczędny”, zaskoczyła mnie pewna rzecz.

Bo widzicie, gdy jeszcze jakiś czas temu wspólnie z innymi dzieciakami z okolicy siedzieliśmy na tarasie i harataliśmy w grę karcianą polegającą na przechwalaniu się, który wóz ma więcej koni mechanicznych, zdecydowana większość samochodów należała po prostu do kategorii „hatchback” albo „sedan”.

Teraz jednak połowa gazety, którą przejrzałem poświęcona była crossoverom albo kategorii SUV. Nie do końca jestem w stanie stwierdzić czym właściwie jest crossover, ale po tym jak ostatnio na skrzyżowaniu obok mnie przystanęła należąca do tej kategorii Dacia Duster, podejrzewam, że może tu chodzić o samochody dla ludzi pozbawionych oczu i życia seksualnego.

Błotniki i tandetne plastikowe wykończenia sprawiały, że cały samochód wyglądał na wart w najlepszym wypadku jakieś czterdzieści złotych. I co ważne – choć w założeniu (oraz wedle tego, co dział marketingu Dacii pokazuje nam w reklamach) samochód ten może służyć do pokonywania bezdroży z gazem w podłodze i kajakiem na dachu, cała konstrukcja wyglądała równie solidnie co tani pawilon ogrodowy. Poza tym tylne wahacze Dustera przypomina ją trochę połączenie górnej połowy Arnolda Schwarzeneggera z tanim krzesłem z katalogu IKEA.

Zastanawialiście się kiedyś co tak właściwie decyduje o tym jaki samochód chcielibyście kupić? Wedle tego co udało mi się znaleźć w tym teoretycznie poświęconym motoryzacji magazynie kluczowym czynnikiem jest podawane przez producenta wyimaginowane spalanie, oraz pojemność bagażnika, w którym w najlepszym wypadku i tak będzie jeździło kilka nikomu niepotrzebnych rzeczy i od czasu do czasu – pies.

Można oczywiście rozwodzić się nad tym, że kluczowa jest solidność, cena, wyposażenie czy dostępność części, ale prawda jest taka, że jeśli tylko nie należycie do kategorii ludzi kupujących spodnie w sklepie „wszystko za 4 złote”, wybierzecie samochód, który zwyczajnie się Wam podoba. No nie powiecie mi, że na imprezie noworocznej wybralibyście tę brzydszą dziewczynę tylko dlatego, że woli tańszego szampana, albo ma płaszczyk z większymi kieszeniami.

Ostatnio zastanawiałem się więc dlaczego właściwie sprawiłem sobie coupe. Po kilku tygodniach spędzonych z moim zielonym, czterodrzwiowym 328 na serio zacząłem poważnie zastanawiać się nad kupieniem sobie jakiegoś sedana. W końcu nie musiałem wysiadać za każdym razem gdy komuś na tylnej kanapie zachce się siku. Nie miałem problemu z wrzuceniem do samochodu większych zakupów, a i same fotele były nieco niższe niż te, które muszą pomieścić pod tyłkiem mechanizm do otwierania. Nawet błotniki były średnio czterokrotnie tańsze od tych przeznaczonych do wersji coupe.

Można spierać się co do tego czym kierują się klienci ale prawda jest taka, że jeśli wyprodukujecie samochód, który jest zwyczajnie brzydki to możecie liczyć jedynie na grupę odbiorców, którzy kupią go wyłącznie wtedy gdy będzie również tani. To trochę smutne ale tym samym uświadamiamy sobie właśnie istnienie grupy osób, która uważa samochód wyłącznie za swego rodzaju substytut komunikacji miejskiej.

Nie odnajduje w nim niczego poza przestrzenią na zakupy, kilkoma siedzeniami i schowkami na rękawiczki. Nie kupuje się tanich butów z przeświadczeniem, że pokona się w nich setki kilometrów albo wygra się jakiś maraton. Że będzie się w nich dobrze wyglądać, co może być pomocne w poznaniu ciekawych ludzi albo jakiejś fajnej kobiety. Tanie buty kupuje się wtedy, gdy ignoruje się cechy takie jak komfort, styl albo trwałość.

Dlaczego więc podobają się nam niepraktyczne nadwozia coupe? Myślę, że chodzi o to, że oczekujemy od samochodu czegoś więcej niż tylko przewiezienia nas do oddalonego o kilka kilometrów biura albo restauracji. To banał ale prawdą jest, że z natury uwielbiamy rzeczy piękne. Nie mamy na ścianach obrazów przedstawiających kałużę błota. Nikt nie robi puzzli przedstawiających odbyt. Dlaczego więc istnieją ludzie kupujący samochody wyglądające jak pomalowany na brązowo szybkowar? Bo w folderze promocyjnym „4,5l /100km za 49 999zł?”

Andrzej Koprowski

Andrzej Koprowski

Andrzej Koprowski interesuje się dziennikarstwem internetowym. Pisze regularnie dla wielu portali internetowych oraz pomaga nam w kreatywnej współpracy. Absolwent Politechniki Śląskiej. Wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *